Zimowy Olsztyński Kwartet Biegowy 16/17 – podsumowanie

Bieg Andrzejkowy 27.11.2016

Pierwszy raz od około 5 miesięcy wybrałem się pobiegać. Padło od razu na start w zawodach, ale oczywiście cały cykl w 4 biegach traktuje bardzo luźno. Garmin pokazał więcej niż zakładane 5km. Teren leśny, typowy cross, z podbiegami i zbiegami. Bardzo urozmaicony teren. Mokro, ślisko i błotniście. Jak na tak długą przerwę, to biegło mi się całkiem dobrze do 3km, dalej już trochę gorzej. Ale wynik prosto z kanapy, zaskakująco dobry :D Następny bieg mikołajkowy 10 grudnia na Tracku w Olsztynie.

27:18 min
5.26km
śr. tempo 5:11/km

OPEN 77/115
M20 14/16

Bieg Mikołajkowy 10.12.2016

Drugi bieg z cyklu, tym razem w lesie na Tracku. Od rana pochmurno, lekka mżawka/deszcz. Po przyjeździe na miejsce odebrałem pakiet startowy, rozgrzałem się, ubrałem czapkę św. Mikołaja i ustawiłem się na starcie. Ogólnie trasa wymagająca, z dwoma sztywnymi podbiegami. Do pokonania były trzy pętle po lesie. Moje buty już dawno nie widziały takiej ilości błota :P Kilka razy musiałem walczyć o utrzymanie równowagi na ścieżce. Czapka strasznie grzała, szczególnie, że było ciepło jak na grudzień (8′C). Dlatego zakładałem ją tylko jak widziałem fotografa w pobliżu, albo przebiegając przez miejsce, gdzie był start i meta. Spiker i dzieciaki fajnie dopingowały :D Następny bieg już w następną sobotę na Dajtkach nad jeziorem Ukiel.

Dane z Garmina:
25:34 min
5.00 km
śr. tempo 5:06/km

OPEN 55/116
M20 15/20

Bieg Bożonarodzeniowy 17.12.2016

Trzeci bieg z cyklu, tym razem w lesie za lotniskiem w Dajtkach, przy jeziorze Ukiel. Od rana pochmurno, mglisto i lekki mróz. Temperatura odczuwalna jeszcze niższa, a więc całkiem dobre warunki do biegania. Plan na dzisiaj był prosty – złamać czas 25 minut. Tym bardziej, że trasa i profil sprzyjały szybkiemu bieganiu. Standardowo odbieram pakiet startowy i robię rozgrzewkę. Ustawiam się na starcie i lecimy… Na początku lekko pod górkę, później krótki ostry zbieg. Czas pierwszego kilometra mówi wiele :P Trochę fantazja i nogi poniosły :D Następnie piaszczysty solidny podbieg i systematycznie pod górę. Między 2 a 3 kilometrem, kolejny podbieg. W międzyczasie jeszcze mnie kolka złapała, ale na 3 kilometrze czas był nadal super. Ostatnie 2 km starałem się nie tracić zbyt wiele, a ostatnie finiszowe metry jeszcze trochę podkręcić. Ostatecznie czas na mecie wyszedł poniżej 24 minut. No mega! Tak szybko nie biegałem od pół roku, tym bardziej, że wynik bez żadnego treningu :D Na mecie zupa regeneracyjna i herbata. Dom i relaks. Następny i ostatni bieg z cyklu 7 stycznia na Stadionie Leśnym.

Dane z Garmina:
23:50 min / czas netto 5.00km -> 23:41
5.04 km
śr. tempo 4:43/km

OPEN 64/120
M20 16/17

Bieg Noworoczny 7.01.2017

Witajcie w Nowym Roku! :)

Czwarty i ostatni bieg z cyklu, tym razem w Lesie Miejskim w Olsztynie. Jako że w kalendarzu mamy styczeń, to i do Polski zawitała zima. W nocy temperatura spadła do kilkunastu stopni poniżej zera. Od rana błękitne niebo i słonecznie, temperatura w ciągu dnia podskoczyła do około -8/9′C. Śniadanie, szybkie pakowanie, małe odkopywanie samochodu i można ruszać. Z daleka już widać i słychać miejsce dzisiejszych zawodów, czyli teren Stadionu Leśnego (link). Standardowo odbieram numer startowy i chipa. Zmieniam ciuchy, ustalam taktykę na dzisiejszy bieg z moim dyrektorem sportowym i można się już spokojnie rozgrzewać. Punktualnie o godz. 12.00 start biegu głównego. Do pokonania były dzisiaj 3 pętle, z jednym sztywnym podbiegiem na każdej z nich oraz szybkim zbiegiem. Pozostała część trasy w miarę płaska. Kopny, sypki śnieg i lód na sporych odcinkach na pewno nie pomagał w trzymaniu równego tempa. Ostatecznie zająłem 53 miejsce (najlepsze w całym cyklu) i również takie samo miejsce w klasyfikacji generalnej. Szkoda tylko jednej sekundy do miejsca oczko wyżej. Po biegu zupa regeneracyjna i gorąca herbata. Następnie na swoją trasę ruszyły dzieciaki. Później zaplanowano wręczenie nagród dla najlepszych i losowanie upominków z pośród wszystkich uczestników. Udało się nawet wylosować torbę z niespodzianką :D Szkoda tylko, że trzeba było tak długo czekać na takim mrozie, co nie było zbyt dobrym pomysłem ze strony organizatorów.

Poza tym podsumowując organizacja całego cyklu stała na wysokim poziomie. Trasy ciekawe, urozmaicone, bardzo ładne medale za każde zawody oraz ramka na wszystkie cztery, które razem stworzyły biegnącego bałwana. Bardzo dobrze się bawiłem na każdym biegu, a przecież o to głównie w tym chodzi. Wielkie brawa dla Was!

PS. Dzisiejszy bieg był moim ostatnim w kategorii M20. Do zobaczenia wkrótce!

Dane z Garmina:
25:26 min
5.25 km
śr. tempo 4:50/km

OPEN 53/120
M20 12/17

Klasyfikacja generalna – podsumowanie kwartetu
OPEN 53/156
M20 13/20
#1 – 27:26 // #2 – 25:36 // #3 – 23:52 // #4 – 25:28 // Łączny czas: 1:14:56 (3 najlepsze czasy, w tym obowiązkowo bieg dzisiejszy)

Link do galerii: https://goo.gl/photos/2QxMLzmqaxP6bkbw5

ekoStart Warmia i Mazury – bieg na 10 km – 22.05.2016

ekoStart Warmia i Mazury – Nowa Wieś k/ Olsztyna

Kolejny start zaplanowałem pod Olsztynem w Nowej Wsi. Ekostart Warmia i Mazury to nowa propozycja na sportowej mapie Olsztyna i okolic. Uczestnicy mieli do wyboru bieg na dwóch dystansach 2km oraz 10km, oraz trasę rowerową 32km.

Od rana słonecznie, więc zapowiadał się gorący dzień. Rano szybkie pakowanie, śniadanie i jedziemy kilkanaście kilometrów na południe od miasta. Na początku trzeba odebrać pakiet startowy. Ustawiam się w dość długiej kolejce, przez co start biegu przesunął się o kilkanaście minut. Zakładam koszulkę, buty, przypinam numer startowy, robimy pamiątkowe zdjęcia. Przed startem jest jeszcze grupowa rozgrzewka. Wszystko ustawione, więc spokojnie zajmuję miejsce gdzieś w środku startujących. Po chwili wszyscy ruszają.

Trasa w większości prowadziła po drogach leśnych i gruntowych. Przez ostatnie kilka dni nie padało, więc sporo odcinków było piaszczystych co skutecznie utrudniało utrzymanie odpowiedniego tempa. Na szczęście większość trasy prowadziła wśród leśnych drzew, więc palące słońce aż tak bardzo nie dokuczało podczas zawodów. Plan na bieg był jak ostatnio, czyli równe tempo bez szarpania. Ogólnie biegło mi się dobrze. Obyło się bez większych kryzysów. Na około 5 kilometrze znajdował się punkt żywieniowy. Podbiegłem szybko i zapytałem krótko – woda?! Tak, wziąłem łyka, reszta na głowę i kark oraz pół koszulki. Zanim dobiegłem do mety to koszulka była już sucha :D

Po biegu jak zwykle relaks,odpoczynek i dzielenie się wrażeniami z biegu. Dla najlepszych przewidziane były pamiątkowe medale, puchary oraz dla wszystkich finałowe losowanie nagród. Tym razem nie udało się nic wygrać :P

Podsumowując bardzo udana impreza, w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Rodzinna atmosfera, wiele atrakcji dla dzieci, dobra pogoda, pozytywnie zakręceni ludzie, bogaty pakiet startowy – ładny medal i koszulka techniczna za symboliczne 10zł. Cała suma uzyskana z opłat startowych zostanie oficjalnie przekazana podczas pikniku na rzecz Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Nowej Wsi. Bez wątpienia super spędzona niedziela. Mam tylko nadzieję, że w przyszłym roku widzimy się już na drugiej edycji EkoStartu :)

Dane z Garmina:
9.79 km
sr. tempo 4:50/km
47:25 min

rozkład tempa:
1km  4:54
2km  4:49
3km  4:52
4km  4:53
5km  4:59
6km  4:59
7km  4:47
8km  4:51
9km  4:45
10km (793 metry) 3:33 (4:29/km)

dane zmierzymyczas.pl
47:26 brutto
47:17 netto

Miejsce: Open 55 / 203
kategoria M 48 / 135

profil na FB: https://www.facebook.com/ekostartwarmiaimazury/gal…
galeria 1: https://www.facebook.com/FitnieFat/photos/?tab=alb…
galeria 2: https://www.facebook.com/wfosigw.olsztyn/photos/?…
galeria Google: https://goo.gl/photos/jAHuYd68baxygDbf7


I Mazurski Bieg na Kulce – 3.04.2016

W niedzielę 03.04.2016r. na terenach Ośrodka Wypoczynkowego Kulka koło Szczytna odbył się I Mazurski Bieg na Kulce. Na starcie stanęło ponad 250 zawodników. Bieg odbył się wokół jeziora Łęsk. Były to moje pierwsze zawody w tym roku, a zarazem dobry trening na przyszłe starty.

Rano porcja owsianki, ostatnie pakowanie rzeczy i spokojnie wyjeżdżamy z Olsztyna. Po godzinie meldujemy się na miejscu. Odbieramy pakiety startowe. Do startu pozostało jeszcze sporo czasu, wiec spacerujemy po ośrodku, rozmawiamy ze znajomymi. Słońce świeci i temperatura robi się przyjemna. Przebieramy się i spokojnie zaczynamy rozgrzewkę. Pamiątkowe zdjęcia i można ustawić się na starcie. Oprócz nas pojawiło się ponad 250 zawodników i zawodniczek z całej Polski. Tak wyszło, ze stajemy w pierwszym rzędzie :)

3,2,1 start… przez pierwsze 100 metrów jestem w TOP10 :D Dalej już biegnę swoim tempem. Przyjąłem tempo 5:00/km, bez zbędnego szarpania, aby całość równo przebiec i złamać czas 1 godziny. Większość trasy prowadziła leśnymi ścieżkami o nawierzchni naturalnej. Tylko jeden odcinek o długości ok. 1-1,5km był asfaltowy. Ogólnie trasa zróżnicowana, malownicza, ale dosyć wymagająca, z dwoma krótkimi sztywnymi podbiegami na początku i pod koniec dystansu. Biegło mi się bardzo dobrze, obyło się bez większych kryzysów. Na koniec okazało się, że trasa liczy nieco więcej niż zakładane 12 km, przez co nie udało się złamać jednej godziny. Za to średnie tempo wyszło całkiem przyzwoite. W końcówce starczyło jeszcze sił na finisz i wyprzedzenie kilku zawodników. Standardowo po biegu przyszedł czas na relaks i odpoczynek. Po obiedzie i losowaniu nagród wracamy do domu.

Podsumowując: pogoda, piękne tereny i wspaniała atmosfera sprawiły, że ci co przyjechali nie żałowali swojej decyzji. Po trudach 12,5 km trasy na wszystkich uczestników czekał poczęstunek. Wszystko było znakomicie przygotowane. Wielu uczestników biegu prócz medali wylosowało nagrody. Dziękuje organizatorom za wspaniałą imprezę, mam nadzieję, że wpisze się na stałe w kalendarz biegowy naszego regionu :) Kolejny start już niebawem. Do usłyszenia!

Dystans z Garmina: 12.52 km
średnie tempo: 4:54/km

1km 4:36
2km 4:47
3km 4:45
4km 5:02
5km 5:01  // 24:11
6km 5:03
7km 4:58
8km 4:58
9km 4:59
10km 4:58 // 24:56 // 49:07
11km 5:10
12km 4:59
0.524km 2:06 , 4:00/km

1:01:26 netto / 1:01:27 brutto

OPEN 98/253
OPEN M 91/195
M20-29: 20/38

wyniki: https://superczas.pl/kulka/wyniki#main
info i zdjęcia: link
galeria na FB: link
galeria Google: https://goo.gl/photos/KPMS4MGKTEikEgGN7


na starcie :)

3,2,1.. start!

Kilometry Pomocy 2016 (by Michelin Polska) – 21.05.2016

„Kilometry Pomocy” to akcja fabryki opon Michelin. Przebiegnięte albo przejechane kilometry przeliczane są na złotówki. Za zebrane w ten sposób pieniądze kupowany jest sprzęt medyczny. W tym roku olsztynianie zgromadzili w ten sposób 90 tys. złotych. Firma Michelin „płaciła” 10 złotych za kilometr pokonany przez dorosłych oraz 100 zł za ten sam dystans w przypadku dzieci. W biegowej kategorii Open na starcie stanęło 440 osób. Najlepszy – w nieco ponad godzinę – pokonał 10 okrążeń, czyli 17 km! W kategorii Junior wystartowało 133 kilku-, kilkunastolatków. Na starcie stanęło też 140 rowerzystów. Ci najbardziej wytrwali, a było ich czterech, przejechali po 33 km.

Takie oto krótkie podsumowanie, tego co się działo w sobotni dzień 21 maja 2016 znalazłem gdzieś w czeluściach internetu. Jak to wyglądało z mojej perspektywy? :)

Standardowo dojazd kilka kilometrów na miejsce startu. Odbiór pakietu, zostawienie dupereli w depozycie i można zacząć rozgrzewkę. Słońce świeci, temperatura dla mnie w sam raz. Kilka minut przed startem spiker – Maciej Kurzajewski zaprasza na linie startu i mety. Za bardzo mi się nie spieszy i ustawiam się gdzieś pod koniec całej grupy. Stąd spora różnica pomiędzy czasem brutto, a netto. W planie miałem zrobić 5 okrążeń po 5,5 kilometra każde. Czyli cztery pierwsze okrążenia musiałem zrobić poniżej godziny. Powinno pójść bez specjalnego spinania się.

3,2,1 i start… czołówka ruszyła, a my z końca dopiero wsiadaliśmy na rowery. Gdy zrobiło się trochę luźniej wrzuciłem swój bieg i zacząłem wymijać kolejnych startujących. Trudniej to szlo niż normalnie, ponieważ było wiele ciasnych zakrętów i szerokość w wielu miejscach była tylko na dwa rowery. Ogólnie trasa wymagająca, kilka krótkich sztywnych podjazdów. Zachodni wiatr też nie ułatwiał sprawy. Koniec końców miałem kilka minut zapasu na ostatnie 5-te okrążenie. Pod koniec 4-go okrążenia zdublowała mnie prowadząca 4 wycinaków. 5 okrążeń zaliczone, plan zrealizowany, kilometry wykręcone, wiec jestem zadowolony :))

Po zawodach czas na relaks i dopingowanie biegaczy. Po obiedzie pozostało dojechać spokojnie do domu. Niestety jadąc drogą rowerową i przekraczając jezdnię na rondzie Ofiar Katastrofy Smoleńskiej zostałem potrącony przez kierowcę srebrnego Volvo. Przedni zderzak z lewej strony uderzył w moje tylne kolo z lewej strony. Na szczęście nie przewróciłem się na asfalt, bo prędkość była minimalna. Sprawdziłem czy nic mi nie jest, później rower. Kierowca się nie zatrzymał, więc dzwonię na policję. Mówię co i jak, po kilku minutach przyjeżdża drogówka. Robią zdjęcia, notatka, podaje numer rejestracyjny auta, bo zapamiętałem. W dodatku na środku ronda znajduje się kamera miejskiego monitoringu, więc to kwestia czasu zanim go dorwą. Teraz wiem, że kierowca został ukarany mandatem, a ja mogę wystąpić o odszkodowanie do ubezpieczalni. W serwisie rowerowym zrobili mi wycenę, i do wymiany jest tylko/aż tylne kolo. Pierwszy raz na rowerze tym roku i taka sytuacja :( no pech.. ale patrząc z perspektywy czasu miałem dużo szczęścia.

Pętla 5.5 km. 73 m w górę na pętle.
okrążenie 1 – 13:14 / okr. 2 – 13:25 / okr. 3 – 13:36 / okr. 4 – 13:52 / okr. 5 – 14:23

czas netto: 1:08:33
czas brutto: 1:09:11
zebrane kilometry 27.5 x 10zl = 275 PLN realnej pomocy ;)

Miejsce Open 38 / 141  ok. 26,9% stawki

wyniki: http://kilometrypomocy.michelin.pl/userfiles/wyniki/Przejazd%20rowerowy%20Kilometry%20Pomocy%20-%20wyniki.pdf
oficjalna strona: http://kilometrypomocy.michelin.pl/

Mapa

3,2,1... Start!3,2,1… start!

W Anglii od kwietnia 2016 pensja minimalna £7.20 na godzinę!

Po serii doniesień o cięciach zasiłków w końcu dobra wiadomość dla emigrantów pracujących na wyspach brytyjskich. Minister finansów George Osborne ogłosił dziś, że od kwietnia 2016 najniższa pensja krajowa wynosić będzie £7.20 na godzinę! Będzie to najwyższa podwyżka od 5 lat. Przy zapowiadanej kwocie wolnej od podatku ustalonej na poziomie 11.000 funtów na rok budżetowy 2016, wielu emigrantów będzie musiało zacząć płacić podatek dochodowy. Kwota wolna od podatku będzie co roku podnoszona o 300 funtów, tak by w 2020 r. osiągnąć pułap £12.500.

Funt_szterling_nowym_5763999

źródło: http://naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/6292-od-kwietnia-2016-pensja-minimalna-7-20-na-godzine.html#

 

Ćwiczenie – Wprowadź język obcy do swojego życia

flagiJęzyk obcy to nie tylko możliwość komunikowania się z innymi – to również inna fizjologia, emocje z jakimi wypowiada się wyrazy, znaczenia których nie ma w ojczystym języku i dostęp do innej perspektywy patrzenia na świat, niż ten najpopularniejszy w Polsce. Gdy znasz choćby podstawy obcego języka, warto byś w prosty sposób zaczął rozszerzać go, korzystać z niego i obywać się z nim w większym stopniu.

- Czytaj wiadomości w Internecie w obcym języku.
- Myśl w obcym języku – zamiast mówić do siebie dialogiem wewnętrznym po polsku, zacznij robić to po np. angielsku, będziesz zyskiwał w nim coraz większa płynność.
- Zauważaj jak się czujesz mówiąc w innym języku, jakie inne emocje i odczucia pojawiają się tam w porównaniu do polskiego?
- Pomyśl w obcym języku o swoich celach i problemach. Sprawdź co się zmienia, być może zauważysz teraz coś, co było niewidoczne gdy myślałeś o nich w języku polskim?

Abentojra 2015 – Warmińsko-Mazurski Rajd na Orientację (Olsztyn)

Pierwszy rajd na orientację już za mną, ale po kolei :) Zapisałem się około 2 tygodnie przed zawodami na TR100 (trasa rowerowa 100 km), do tego czasu pojeździłem sobie trochę po okolicy, aby przygotować się pod kątem kondycyjnym jak i logistycznym.
Dzień przed startem (piątek) odebrałem pakiet startowy, który opłaciłem jeszcze w najniższej cenie. W zamian za 40 polskich złotych otrzymałem – koszulkę, kartę startową, komunikat techniczny, 2 tabsy z elektrolitami, długopis, izotonika 4F, numer startowy, zipy, bon obiadowy na mecie i talon na kufel piwa w Czeskiej Gospodzie. Bardzo pozytywne zaskoczenie :)

Nadszedł dzień startu, czyli sobota :) Pobudka, mocne śniadanie i po godz. 8.00 jadę kilka kilometrów na start do Kortowa (Olsztyn). Mam jeszcze parę minut do odprawy, więc sobie kręcę z nogi na nogę po okolicy. Rano rześko (12-13′C), zatem jadę na długo z nogawkami. Odprawa o godz. 8.40, mapy dostajemy 3 minuty przed startem i równo o godz. 9.00 ruszamy!

Na początku musiałem złożyć mapę (rozmiar A3) tak, aby zmieściła się do mojego mapnika :P Jadę za osobami, które ruszyły chwilę wcześniej. Przez Kortowo i przejazd kolejowy szybko docieramy do pierwszego PK (punkt kontrolny) numer 1. Pierwszy punkt zdobyty :D Yes, yes, yes! :) Ale radocha :D Dalej kręcę za paroma osobami na PK numer 2, co było błędem, bo straciłem na tym punkcie z dobre 30-40 minut. Przedzierając się dosłownie przez chaszcze, bagno i gęsty las z rowerem szybko się rozgrzałem :P Następny punkt numer 3, tutaj poszło szybko, rower na glebę, szybki dobieg i jadę dalej do punktu numer 8. Przez Tomaszkowo docieram jak mi się wydaje nad jezioro Świętajno (Naterskie). Niestety punkt był nieco wcześniej. Straciłem chyba z 10 minut. Wielka szkoda tych 5 punktów, no trudno..

Zbieram się i jadę na PK numer 11, tutaj poszło dosyć szybko. Następnie pakuje się w las i szukam PK24 ruiny budynku. Zeszło mi na tym z 20-30 minut, nie znalazłem lampionu, więc robię fotkę. Jak się później okazało, znalazłem nie te ruiny :P W drodze na PK12 spotykam trzy dziewczyny, które pomagają mi trafić do PK15 :) W drodze powrotnej zaliczam PK12 i jadę szukać PK14. Wyjeżdżam z lasu, jadę droga pośród pól i pastwisk, następnie kawałek przez pole i znowu jestem w lesie. Spotykam grupę rowerzystów startujących na TR50 i razem odnajdujemy punkt. Schowany w zagłębieniu, więc nie tak prosto było go znaleść. Później szybko PK13, tu bez problemów. PK7 też bez większych trudności. Nie wiem, która godzina, ale wiem, ze sporo czasu już przeleciało przez palce. Na PK7 poznaję Marka z Gdańska i od tej pory jedziemy do mety już razem. PK5 szybko zrobiliśmy. Dalej przez Guzowy Młyn do PK4. W okolicy punktu spotykamy parę, która około 40 minut walczyła z punktem przez jakieś bagna. My postanowiliśmy to jakoś objechać, i chwile później spotykamy zawodnika, co suchą nogą zaliczył punkt. Przez las i po około 15 minutach udało się.

Dalej do bazy rajdu – Guzowy Piec. Napełniamy bidony, banan i w drogę na PK20. Tutaj jakoś się pogubiliśmy i wylądowaliśmy nie wiadomo gdzie :P Ostatecznie wyjechaliśmy w Buńkach nad jeziorem Szeląg Mały, czyli w okolicy PK22. Za wcześnie wbiliśmy się nad jezioro i trochę pobłądziliśmy, ale w końcu punkt zdobyty, a nawet 5 :) Następnie szybko do PK18 i w zasadzie dalsza jazda to już walka z czasem. Po drodze zaliczamy jeszcze szybko PK21. Na pozostałe nie starczyło już niestety czasu. Wracamy przez Samagowo, Mańki, Makruty, Unieszewo. Kręcimy ile fabryka dała. W Naterkach mamy 5 minut do limitu czasu (9 godzin dla TR100). Czuję już, że powoli mocy ubywa. Zgarniamy jeszcze PK9 i jedziemy na maksa do mety. Kręcę już na mocnej rezerwie. Widać komin elektrociepłowni i jesteśmy w Kortowie!

Na mecie byliśmy o godz. 18.22. Ufff!! Udało się zdążyć przed dyskwalifikacją. 8 minut później i byśmy byli nie klasyfikowani. Wstępnie uzbierałem 16 na 24 PK, zdobywając 31 punktów, minus 2 punkty za przekroczony czas, więc ostatecznie wyszło 29 punktów na 54 możliwych. Oficjalne wyniki: miejsce 44/51, 9 osób zdyskwalifikowanych, czyli 44/60. Całkiem fajnie jak na pierwszy raz ;) Na mecie pyszny obiad i zimne piwo, do tego kiełbaska z grilla :)) Mniam! :D Przebieram się w luźne ciuchy i niedługo później, wracamy spokojnie z żoną do domu.

Podsumowując, z pierwszych zawodów na orientacje jestem zadowolony :) Liczyłem na dobrą zabawę i tak było. Cały dzień zleciał nie wiadomo kiedy. Organizacja na bardzo dobrym poziomie. Wiele ciekawych miejsc i punktów po drodze. Mapa już trochę nie aktualna. Zwłaszcza najbliższe okolice Olsztyna. Pogoda dopisała, było w sam raz, może jedynie oprócz silnego porywistego wiatru momentami. Sprzęt dał radę, obyło się bez awarii. Noga podawała dzisiaj bez problemu, pomimo tego, ze nie jadłem za dużo w ciągu dnia :) Pierwsze doświadczenie zdobyte i na pewno zaprocentuje na kolejnych zawodach :) Do zobaczenia!

w poszukiwaniu PK numer 2

w poszukiwaniu PK numer 2

ruiny budynku – niestety nie jest to PK numer 24

na mecie po prawie 124 kilometrach ;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

oficjalna strona rajdu – www.abentojra.pl

Trzy „problemy”, które ma większość ludzi, a które tak naprawdę nie istnieją!

Oto trzy „problemy”, które ma większość ludzi, a które tak naprawdę nie istnieją!

Ludzie próbują rozwiązać problemy, których nie ma, opowiadając historie, które nigdy się nie wydarzyły, i szukając rozwiązań, które nie są potrzebne.

1. Uniknę problemów.

Nie unikniesz, bo problemy są o wiele częściej tworzone przez własny umysł niż przez zewnętrzny świat, a od siebie samego nie można uciec. Nie ma takiego bodźca w naturze, który może zabić, ale ludzie powodowani własnymi wyobrażeniami potrafią nawet popełnić samobójstwo.
Przykładowo, mimo iż ryzyko śmierci w wypadku samolotu wynosi 1 na 11 milionów, bycia zabitym przez rekina 1 na 3,7 miliona, a śmierci w wypadku samochodowym 1 na 5000, to i tak więcej ludzi bardziej boi się latać samolotami, niż jeździć samochodem. Problemy są zawsze groźniejsze w wyobraźni niż w rzeczywistości i unikanie ich przysparza więcej trudności niż konfrontacja z nimi.
Strategia utraty korzyści na rzecz zniwelowania problemów (np. nie będę latał samolotami, by nie stracić życia) nie działa, a ilość problemów życiowych pozostaje zawsze taka sama. Biedni narzekają na brak pieniędzy, a bogaci boją się o ich utratę. Brazylijska modelka ma więcej kompleksów niż bezzębny mieszkaniec Dworca Centralnego w Warszawie, ale jakość jej życia jest nieporównywalnie większa. Niezależnie od tego, co masz i ile masz, ilość problemów zawsze będzie proporcjonalna do ilości korzyści. O wiele ważniejszy jest Twój sposób postrzegania własnej sytuacji życiowej.

2. Nie jestem taki, jaki być powinienem.

I pewnie nigdy nie będziesz, ale czy o to chodzi? Proces ewolucji człowieka nigdy się nie kończy, a im bardziej jesteś ambitny, tym większy rozdźwięk między tym, kim wiesz, że możesz być, a tym, kim obecnie jeszcze jesteś. Wraz z sukcesami przychodzą większe problemy i większe demony do pokonania. Im jesteś mądrzejszy, tym bardziej boli głupota (nigdy nie boli, gdy jest się głupim, bo tylko mądry może ją dostrzec). Im lepiej znasz swój potencjał, tym mniej tolerujesz lenistwo i odkładanie realizacji własnych celów. Wycieczki w idealny obraz siebie (perfekcjonizm) tylko potwierdzają, że „maksymalnie nie jest optymalnie” – to, że Twój samochód pojedzie 250 km/h, wcale nie oznacza, że zawsze ma tyle jechać. Warunki pogodowe mogą wymóc jazdę 40 km/h i jeśli jest to optymalne, to będzie w danym momencie najbardziej efektywne.
Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy wartość człowieka definiuje się przez pryzmat sukcesów (dyplomów, pieniędzy, umiejętności), łatwo wpaść w pułapkę permanentnego odrzucania siebie i nawykowego myślenia: „Jeszcze nie jestem tam, gdzie mogę być”. Taki sukces jest toksyczny. Pomoże przekonanie: „Jestem OK i mogę stać się lepszy”.

3. Moje życie nie spełnia moich oczekiwań.

I nie będzie, dopóki o to nie zadbasz. Narzekanie, marudzenie, obarczanie innych winą za brak określonych wyników, pretensje do polityków za złe zarządzanie krajem, do szefa za to, że za mało płaci, do Boga za brak szczęścia w życiu czy do rodziców za złe wychowanie – wszystko to prowadzi do utraty odpowiedzialności za własny los. Jeśli nie pasują Ci politycy – otwórz własną partię. Jeśli szef Ci za mało płaci – to go zmień. Jeśli nie pasuje Ci kraj – to się wyprowadź itd.
Nikt inny poza Tobą nie jest odpowiedzialny za Twoje życie i jeśli jeszcze nie zdałeś sobie z tego sprawy, bardzo mało jest na świecie ludzi których Twoje życie obchodzi. Najbliższa rodzina – owszem, ale dla wszystkich pozostałych mieszkańców ziemi jesteśmy nieznaną kategorią (mężczyzną, Polakiem, starcem itd.) i dopóki sam nie weźmiesz steru życia we własne ręce dopóty inni będą nim zarządzać. Nigdy nie żałujemy tego że spróbowaliśmy i nam się nie udało, ale tego, że nie spróbowaliśmy choć wiemy że mogliśmy i powinniśmy byli.

Na koniec zatem taka anegdota: Do okulisty przyszedł pacjent skarżący się na bóle oka. Przeprowadzono wszystkie możliwe badania, łącznie z tomografią mózgu, i nic nie wykazano. Zajęło to kilka miesięcy, pacjent wydał ogromne pieniądze, specjaliści poświęcili masę czasu na znalezienie przyczyny. Na którymś z kolei spotkaniu lekarza oświeciło… Zobaczył, że pacjent pije herbatę, nie wyjmując łyżeczki ze szklanki.
„Panu nic nie jest, drogi panie. Niech pan żyje zdrów”

źródło: https://www.facebook.com/mateuszgrzesiak/

Podstawy coachingu, czyli jak skutecznie pomagać innym

82% amerykańskich menedżerów korzysta z usług coachów, coachingu uczą na studiach wyższych, używany jest w biznesie, sporcie, sprawach życiowych, związkach i szeroko pojętej komunikacji.

Bez coachingu dziś ani rusz. Stał się bowiem fundamentalnym sposobem rozwiązywania problemów emocjonalnych, związkowych i komunikacyjnych, a także jedną z popularniejszych metod planowania i osiągania celów. Jest procesem i zestawem narzędzi, w jakim klient, z pomocą coacha, przechodzi od sytuacji negatywnej w życiu do stanu oczekiwanego. Coaching ma ogromną przyszłość, więc ty też zacznij korzystać z jego dobrodziejstw! Ponieważ każdy rodzic jest coachem dla swego dziecka, partnerzy dla siebie nawzajem, nauczyciel dla uczniów i sprzedawca dla klienta, dlatego ty też zacznij bardziej świadomie pomagać innym. W tym artykule poznasz wiele przydatnych strategii, dzięki którym będzie ci o wiele łatwiej rozwiązywać problemy innych, a także zaczniesz szybciej radzić sobie ze swoimi. Praktyka czyni mistrza, korzystaj zatem z nich śmiało i pamiętaj, że brak działania może być gorszy niż jego podjęcie!

1. Każdy kij ma dwa końce!

Ktoś ma problem dlatego, że w danej sytuacji nie widzi możliwości. Gdy ojciec narzeka na upór nastoletniej córki, nie myśli o tym, że w niebezpiecznej sytuacji jej upór może uratować ją przed negatywnymi konsekwencjami. Mąż skarży się na dominujące zachowania swojej żony, bo nie umie się cieszyć jej asertywnością i tym, że ma swoje zdanie, przez co nie da sobie „w kaszę dmuchać”. Dlatego zawsze osobie, której pomagasz, zadaj pytanie: „Co pozytywnego widzisz w tej sytuacji?”. Poczekaj, aż samodzielnie znajdzie kilka dobrych powodów, które wyrównają jej negatywne emocje. Każdy kij ma dwa końce i nawet w najtrudniejszych sytuacjach, można odnaleźć coś pozytywnego.

2. Nie radź!

Wszyscy wiemy, że wiemy najlepiej, ale trzeba to powiesić na chwilę na wieszaku. Osoba coachowana będzie o wiele bardziej zmotywowana, a proces coachingowy efektywniejszy w chwili, gdy ona sama znajdzie swoje powody działania. Narzucanie własnego zdania może przynieść efekt odwrotny i albo zostać odrzucone albo przyjęte, a później niepasujące do czyjegoś życia. Mama radząca córce, jakiego partnera ma wziąć za męża ryzykuje, że w chwili trudniejszego konfliktu, zostanie przez córkę obarczona winą. Coach nie musi być kompetentny w zakresie dawania rad, bo wychodzi z założenia, że klient wie sam, jak się zmienić. Dlatego słuchaj i pozwalaj drugiej stronie mówić, bo w tym procesie introspekcji ona sama się będzie uświadamiać.

3. Ustalcie cel!

„Co chcesz osiągnąć? Do czego ma prowadzić proces? Co chcesz umieć?” – zadawaj systematycznie te pytania i skupiaj się na efekcie, jakiego się spodziewacie. Unikaj diagnozowania, niepotrzebnego podróżowania do przeszłości, nie interpretuj ani nie przyklejaj klientowi etykietek, mówiących jaki rzekomo jest. Skup się na jego zachowaniu, zamiast: „on jest nerwusem”, powiedz: „w sytuacjach stresujących krzyczy” i pamiętaj, że jako człowiek jest w porządku i że wszystko jest z nim w gruncie rzeczy OK. Zachowania wynikają z ludzkich przekonań i nikt nie jest „zły”, „popsuty” czy „niereformowalny”, ale każdy czasem ma jakieś wewnętrzne blokady, wynikające z niedziałającego już myślenia. Myślenie można zmienić, zachowania można zmienić i na tym się skupcie.

 4. Bądź w dobrym stanie!

Coach podczas pracy z klientem musi zadbać o swój stan umysłu i ciała. Nazwaliśmy ten stan SUKCES:

• Somatycznie obecny – coach obserwuje to, co jest tu i teraz, dzięki czemu może bezpośrednio reagować na zachodzące zmiany.
• Uprzejmy – coach jest życzliwy, akceptujący, kochający, pomocny, ludzki i empatyczny.
• Konkretny – zamiast świata fantazji wybiera fakty i na nich bazuje, pomagając klientowi odróżnić świat myśli od świata rzeczywistego.
• Całościowy – coach jest spójny i poukładany emocjonalnie, ma ambicję, kocha to, co robi całym sercem, pozostaje sobą i nie udaje. Słucha swojej intuicji i bierze pod uwagę wiele perspektyw.
• Efektywny – jest nastawiony na określony rezultat i do niego zmierza.
• Scentralizowany – mówiąc metaforycznie „jest twardy jak skała i elastyczny jak rzeka”, potrafi zmieniać się w zależności od sytuacji i zarówno być konkretny, jak i dawać więcej przestrzeni klientowi, jeśli ten tego akurat potrzebuje.

5. Korzystaj z najlepszych narzędzi!

Coach, tak, jak dobry kierowca, potrzebuje dobrego sprzętu, bo najlepsze narzędzia z psychologii sukcesu i zmiany osobistej, pozwolą mu osiągnąć najlepsze efekty. Używa więc metafor, zmienia stare nawyki na nowe, stosuje psychologię poznawczą, techniki medytacyjne i wiele innych metod, służących do przeprowadzania procesów coachingowych.

6. Uważaj na typowe blokady!

Każdy ma różne przekonania, ale niektóre z nich są bardziej popularne. Takie, które najczęściej blokują możliwość zmiany osobistej to:

Jestem moim zachowaniem – ktoś mówi: „jestem głupi” zamiast „głupio się odezwałem”, co uderza w jego poczucie własnej wartości.
Źródło kontroli jest poza mną – problem traktowany jest jako coś, co się przytrafia i z czym nie można nic zrobić, np. „Przez rodziców nie mogę dziś osiągnąć sukcesu.”
Nie mogę sobie sam pomóc – osoba nie widzi w sobie zasobów, jakie umożliwią jej zmianę, podczas gdy podstawowym założeniem coachingu jest to, że każdy ma wystarczające zasoby, by problem mógł być rozwiązany.

Te strategie w dużym stopniu pomogą ci uczyć się coachowania innych. Powodzenia!

źródło: http://kariera.goldenline.pl/podstawy-coachingu-czyli-jak-skutecznie-pomagac-innym/

Profilaktyka czy reaktywność?

Chcesz być bogaty, czy nie mieć długów?
Chcesz jeść wyjątkowe jedzenie, czy takie po którym nie pójdziesz szybciej do toalety?
Chcesz mieć wspaniały, oparty na miłości związek, czy też się nie kłócić i nie obrażać?
Chcesz być zdrowy, witalny, pełen energii, czy też wystarczy nie być chorym?
Chcesz mieć świetny wygląd, czy nie być grubym?
Chcesz osiągnąć sukces, czy nie mieć problemów?

Różnica między profilaktyką a reaktywnością jest wyznaczana kierunkiem myślenia OD – DO. Myślenie OD sprowadza się do nicnierobienia do chwili wystąpienia problemów, które wówczas dopiero są rozwiązywane. Myślenie DO jest proaktywnym podejmowaniem działań, dzięki którym można skonstruować pożądaną rzeczywistość docelową.

Jedno i drugie kolosalnie zmienia jakość życia i pokazuje różnice między tymi co osiągają wiele i tymi, którzy tego nie robią.

Bogaty może mieć miliony, a nie mieć długów to czasem kilkaset złotych. Wyjątkowe jedzenie to orgazm wrażeń. Wspaniały związek to chęć wracania do domu i tworzenie wewnętrznego świata, który karmi wszystkie pozostałe. 50% Polaków ma nadciśnienie i o tym nie wie. Nie jest też zainteresowana – skoro nie ma symptomów, według reaktywnych poglądów są zdrowi. Nie są – bardzo powoli umierają, niczym gotowana powoli żaba.

Róbcie profilaktykę. Chodźcie do lekarzy systematycznie, a nie tylko gdy jesteście chorzy. Róbcie okresowe badania, a nie tylko gdy się źle czujecie. Rozmawiajcie z partnerem codziennie, a nie tylko wtedy gdy wystąpią kłótnie. Ulepszajcie swoje umiejętności systematycznie, a nie tylko przed konkursem.

To, moi drodzy, jest profilaktyka, czyli proaktywne podejście do życia.

źródło: facebook.com/mateuszgrzesiak