Abentojra 2015 – Warmińsko-Mazurski Rajd na Orientację (Olsztyn)

Pierwszy rajd na orientację już za mną, ale po kolei :) Zapisałem się około 2 tygodnie przed zawodami na TR100 (trasa rowerowa 100 km), do tego czasu pojeździłem sobie trochę po okolicy, aby przygotować się pod kątem kondycyjnym jak i logistycznym.
Dzień przed startem (piątek) odebrałem pakiet startowy, który opłaciłem jeszcze w najniższej cenie. W zamian za 40 polskich złotych otrzymałem – koszulkę, kartę startową, komunikat techniczny, 2 tabsy z elektrolitami, długopis, izotonika 4F, numer startowy, zipy, bon obiadowy na mecie i talon na kufel piwa w Czeskiej Gospodzie. Bardzo pozytywne zaskoczenie :)

Nadszedł dzień startu, czyli sobota :) Pobudka, mocne śniadanie i po godz. 8.00 jadę kilka kilometrów na start do Kortowa (Olsztyn). Mam jeszcze parę minut do odprawy, więc sobie kręcę z nogi na nogę po okolicy. Rano rześko (12-13′C), zatem jadę na długo z nogawkami. Odprawa o godz. 8.40, mapy dostajemy 3 minuty przed startem i równo o godz. 9.00 ruszamy!

Na początku musiałem złożyć mapę (rozmiar A3) tak, aby zmieściła się do mojego mapnika :P Jadę za osobami, które ruszyły chwilę wcześniej. Przez Kortowo i przejazd kolejowy szybko docieramy do pierwszego PK (punkt kontrolny) numer 1. Pierwszy punkt zdobyty :D Yes, yes, yes! :) Ale radocha :D Dalej kręcę za paroma osobami na PK numer 2, co było błędem, bo straciłem na tym punkcie z dobre 30-40 minut. Przedzierając się dosłownie przez chaszcze, bagno i gęsty las z rowerem szybko się rozgrzałem :P Następny punkt numer 3, tutaj poszło szybko, rower na glebę, szybki dobieg i jadę dalej do punktu numer 8. Przez Tomaszkowo docieram jak mi się wydaje nad jezioro Świętajno (Naterskie). Niestety punkt był nieco wcześniej. Straciłem chyba z 10 minut. Wielka szkoda tych 5 punktów, no trudno..

Zbieram się i jadę na PK numer 11, tutaj poszło dosyć szybko. Następnie pakuje się w las i szukam PK24 ruiny budynku. Zeszło mi na tym z 20-30 minut, nie znalazłem lampionu, więc robię fotkę. Jak się później okazało, znalazłem nie te ruiny :P W drodze na PK12 spotykam trzy dziewczyny, które pomagają mi trafić do PK15 :) W drodze powrotnej zaliczam PK12 i jadę szukać PK14. Wyjeżdżam z lasu, jadę droga pośród pól i pastwisk, następnie kawałek przez pole i znowu jestem w lesie. Spotykam grupę rowerzystów startujących na TR50 i razem odnajdujemy punkt. Schowany w zagłębieniu, więc nie tak prosto było go znaleść. Później szybko PK13, tu bez problemów. PK7 też bez większych trudności. Nie wiem, która godzina, ale wiem, ze sporo czasu już przeleciało przez palce. Na PK7 poznaję Marka z Gdańska i od tej pory jedziemy do mety już razem. PK5 szybko zrobiliśmy. Dalej przez Guzowy Młyn do PK4. W okolicy punktu spotykamy parę, która około 40 minut walczyła z punktem przez jakieś bagna. My postanowiliśmy to jakoś objechać, i chwile później spotykamy zawodnika, co suchą nogą zaliczył punkt. Przez las i po około 15 minutach udało się.

Dalej do bazy rajdu – Guzowy Piec. Napełniamy bidony, banan i w drogę na PK20. Tutaj jakoś się pogubiliśmy i wylądowaliśmy nie wiadomo gdzie :P Ostatecznie wyjechaliśmy w Buńkach nad jeziorem Szeląg Mały, czyli w okolicy PK22. Za wcześnie wbiliśmy się nad jezioro i trochę pobłądziliśmy, ale w końcu punkt zdobyty, a nawet 5 :) Następnie szybko do PK18 i w zasadzie dalsza jazda to już walka z czasem. Po drodze zaliczamy jeszcze szybko PK21. Na pozostałe nie starczyło już niestety czasu. Wracamy przez Samagowo, Mańki, Makruty, Unieszewo. Kręcimy ile fabryka dała. W Naterkach mamy 5 minut do limitu czasu (9 godzin dla TR100). Czuję już, że powoli mocy ubywa. Zgarniamy jeszcze PK9 i jedziemy na maksa do mety. Kręcę już na mocnej rezerwie. Widać komin elektrociepłowni i jesteśmy w Kortowie!

Na mecie byliśmy o godz. 18.22. Ufff!! Udało się zdążyć przed dyskwalifikacją. 8 minut później i byśmy byli nie klasyfikowani. Wstępnie uzbierałem 16 na 24 PK, zdobywając 31 punktów, minus 2 punkty za przekroczony czas, więc ostatecznie wyszło 29 punktów na 54 możliwych. Oficjalne wyniki: miejsce 44/51, 9 osób zdyskwalifikowanych, czyli 44/60. Całkiem fajnie jak na pierwszy raz ;) Na mecie pyszny obiad i zimne piwo, do tego kiełbaska z grilla :)) Mniam! :D Przebieram się w luźne ciuchy i niedługo później, wracamy spokojnie z żoną do domu.

Podsumowując, z pierwszych zawodów na orientacje jestem zadowolony :) Liczyłem na dobrą zabawę i tak było. Cały dzień zleciał nie wiadomo kiedy. Organizacja na bardzo dobrym poziomie. Wiele ciekawych miejsc i punktów po drodze. Mapa już trochę nie aktualna. Zwłaszcza najbliższe okolice Olsztyna. Pogoda dopisała, było w sam raz, może jedynie oprócz silnego porywistego wiatru momentami. Sprzęt dał radę, obyło się bez awarii. Noga podawała dzisiaj bez problemu, pomimo tego, ze nie jadłem za dużo w ciągu dnia :) Pierwsze doświadczenie zdobyte i na pewno zaprocentuje na kolejnych zawodach :) Do zobaczenia!

w poszukiwaniu PK numer 2

w poszukiwaniu PK numer 2

ruiny budynku – niestety nie jest to PK numer 24

na mecie po prawie 124 kilometrach ;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

oficjalna strona rajdu – www.abentojra.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>